sobota, 27 maja 2017

Zalety odpoczynku od makijażu.

      Cześć! Dziś z postem "antykosmetykowym" oczywiście z przymrużeniem oka ;) Kobiety kochają kosmetyki, kochają makijaż i lubią się upiększać, naturalna kolej rzeczy. A ile z nich daje swojej cerze odpocząć raz na jakiś czas i nie nakłada żadnego kolorowego kosmetyku na buzię? Jako jeszcze młodsza babeczka strasznie wstydziłam się braku makijażu, no bo jak w ogóle tak można, każdy wytyka Cię palcami na ulicy i oczywiście na pewno się z Ciebie śmieje. Teraz stwierdziłam, że nie ma co się przejmować, twarzy nie zmienimy i czasem robię sobie kilka bezmakijażowych dni, aby nie niszczyć skóry. Mam dla Was kilka moich zdjęć zarówno sprzed 2 lat jak i sprzed roku, ale też i aktualne, na których nie mam makijażu. Powiem Wam, że to dla mnie duży krok, bo dalej wstydzę się, gdy wychodzę z domu bez makijażu, a co dopiero, gdy wstawię gdzieś takie zdjęcie! :D







No to pierwsze koty za płoty :D Możecie zobaczyć mnie w kilku wersjach kolorystycznych mego włosia, ale to i tak nie wszystko co na głowie miałam, może kiedyś się pochwalę. 

Zatem jakie są zalety odpuszczenia sobie czasem makijażu?

* Skóra na pewno będzie mniej zniszczona, odpocznie, będzie oddychać. 
* Zaoszczędzimy trochę czasu, bo nie trzeba poświęcać do 30 minut dziennie na makijaż. 
* Nabierzemy pewności siebie i może zaakceptujemy swoje wady - to przecież ważne!
* Zaczniemy doceniać życie nie tylko przez pryzmat "okładki", ale i głębszych aspektów.
* Możemy mieć gorszy dzień, płakać i się nie rozmazać! :D
* Nie poplamimy ubrań podkładem, czy innym kosmetykiem.
* Jeśli zaśniemy, nie musimy się obawiać o to, że nie zmyłyśmy makijażu i na drugi dzień obudzimy się z pryszczem, w wybrudzonej pościeli

A jak piękniej wyglądać bez makijażu?

* Regularnie, raz w tygodniu wykonywać peeling twarzy - ale i całego ciała!
* Stosować krem na dzień i na noc, a także pod oczy odpowiedni dla naszej cery
* Regularnie się odżywiać i przyjmować inne suplementy, np. Falvit - świetna bomba witaminowa
* Używać szampony i odżywki odpowiedniej dla typu włosów, a co jakiś czas stosować maski
* Co 3-4 dni nakładać na twarz maseczki - również te, zrobione z produktów spożywczych!
* Używać toników i płynów przeznaczonych do mycia twarzy - mydło wysusza!
* Co jakiś czas robić hennę na brwi i rzęsy.
* A aby mieć długie rzęsy - codziennie na noc nakładaj na nie olejek rycynowy!
* Używać balsamów do ust, dzięki którym będą miękkie i gładkie.

Czy dla Was makijaż jest ważny? Umiecie poradzić sobie bez niego? Jak dbacie o to, aby Wasza buzia promieniała?

Martucha.

niedziela, 21 maja 2017

Matt, czy cover? Podkłady od Bielendy.

     Bardzo cieszę się, że odwiedzacie mojego bloga i nie spodziewałam się tego, że będzie tak często komentowany! Jest mi niezmiernie miło.
Dziś chcę pokazać Wam jak sprawdzają się podkłady od Bielendy, które - mimo że nie mogłam przekonać się do taniego produktu, okazały się dla mnie satysfakcjonujące. Mam ich "poprzednią wersję", bo całkiem niedawno wyszła nowa, która z opinii posiadaczek - jest bardzo słaba.


30 gramowa tubka podkładu w rewelacyjnie niskiej cenie - 11,99 zł. Jestem zwolenniczką takich opakowań, bo wiadomo, łatwiej wydobywa się resztki kosmetyku niż ze szklanego słoiczka z pompką. Pierwszym moim zakupem był cover, bo spodziewałam się #instamakeup'u, lecz tu przyznam, że zawiodłam się. Bez bazy pod podkład i dla osoby z suchą cerą na pewno się nie sprawdzi - widać każdą skórkę, może się utleniać. Lecz krycie faktycznie ma ładne. Na pewno też nie powinny używać go (ani innych tej serii) bladzioszki - nawet 1 "naturalny" odcień jest bardzo ciemny, ja na szczęście mam dość ciemną karnację, więc ten jest idealny. Takie 6/10. Drugim zakupem był matt - i tutaj jestem w stu procentach zadowolona! Wygląda dużo ładniej niż cover, na mojej cerze nie utlenia się i nie zostawia smug, nie jest klejący, nie śmierdzi, pięknie wygląda wraz z bazą brązującą od Bielendy. 10/10. W pełnym make-up'ie prezentuje się tak:




Posiadacie i też jesteście zadowolone? A może u Was totalnie się nie sprawdził? Podzielcie się w komentarzach!

Martucha.



wtorek, 16 maja 2017

Million dollar lips - Wibo.

      Hej! Dziś przychodzę do Was z recenzją pomadki od Wibo, o której równie głośno, co o wcześniej recenzowanych K*Lips. Ma być podobno bardzo trwała. Kolor jaki zakupiłam, to nr 4. Według mnie jest piękny, intensywny, nadaje wyrazistości każdym ustom, więc i nie polecam komponować do niej mocnego makijażu oczu, bo z pewnością będzie to nas postarzać i dawać twarzy uczucie ciężkości. Wystarczy cienka jej warstwa, niestety, przy nałożeniu jej za dużo, za 2-3 godziny będziemy miały uczucie skorupy na ustach, przez co na pewno będziemy czuły się niekomfortowo. W moim przypadku Million Dollar Lips utrzymała się ponad 9 godzin, w ciągu których jadłam, piłam. Najważniejsze przy niej, to starać się nie dotykać, nie oblizywać ust, bo szybciej straci swoją strukturę i zacznie się brzydko łuszczyć. Często nakładam pod nią pomadkę ochronną, w ten sposób wydłużając nieco jej żywotność i nie wysuszając aż tak ust.



Jej cena w drogerii Rossmann to 7,29 - więc w tym przypadku za niską cenę mamy całkiem dobry kosmetyk!


środa, 3 maja 2017

Bielenda - czy moja ulubiona marka kosmetyków, sprawdzi się tym razem?

     Cześć po raz trzeci! Dziś chciałam zaprezentować wam odżywkę do paznokci, marki Bielenda - mojej ulubionej zresztą. Płynne złoto, bo taką wersję wybrałam, według producenta ma poprawiać kondycję zniszczonych paznokci, wyrównywać bruzdy, niwelować przebarwienia, nabłyszczać, tworzyć powłokę przed uszkodzeniami mechanicznymi, zapobiegać łamaniu się paznokci, oraz rozdwajaniu, zwiększać szansę na zdrowszy wzrost paznokcia, nadawać połysk. Jak jest na prawdę?
Moje paznokcie często się łamią, są po prostu beznadziejne i czego bym nie robiła, to one się łamią i łamią. Od kiedy łykam regularnie żelazo, przez problemy zdrowotne - zauważyłam, że utwardziły się już po 3 miesiącach, więc tak na marginesie - polecam dziewczynom mającym z tym problem.
W każdym razie po nałożeniu odżywki na czyste paznokcie, zauważyłam że mieni się na złoto - dlatego nijak mogłam spostrzec, czy pazur stanie się bielszy, czy nie. Już po około 4 godzinach po aplikacji dwóch warstw, zobaczyłam, że wszelkie przebarwienia zniknęły. Byłam w szoku, bo najczęściej jak kupuję odżywkę, to kończy się to tak, że doprowadza ona moje paznokcie do jeszcze gorszego stanu. Po 4 dniach na prawdę zauważyłam, że są bielsze.


Cena za opakowanie w Rossmannie, wynosi 12,99. Po wyschnięciu odżywki, możemy na nią spokojnie nałożyć ulubiony lakier do paznokci, co według mnie jest fajne, bo częściej nie wolno malować w okresie "kuracji" pazurków. Co do zmniejszenia łamliwości paznokci, ciężko powiedzieć, nie złamał mi się żaden od dwóch tygodni, lecz nie wiem czy to zasługa żelaza, czy odżywki :D
Moją mam już dwa tygodnie, używam regularnie i na prawdę, mogę polecić!



Martucha.

sobota, 29 kwietnia 2017

K*Lips - instagramowy hit w moich rękach.

          Hej! Już od dłuższego czasu dziewczyny wariują za pomadką wymienioną w tytule. Zastanawiałam się, co w niej takiego cudownego, poza tym, że jest podróbką innej znanej marki, więc i sama zakupiłam, no i co? A no to się okaże.


Jej cena jest niska - 25,39,- w opakowaniu znajdziemy pomadkę wraz z konturówką - więc się opłaca i tu mamy pierwszy plus. Odcień jaki upolowałam (bo kurcze, tylko taki został na półce) to sweety. Trochę miałam focha na cały świat, bo czemu nie milky brown i tak dalej. Ale powiem Wam, że ten kolor to był mój strzał w dziesiątkę! Pasuje mi do włosów, urody, no do wszystkiego - drugi plus :D
Konturówka jest mięciutka, bardzo łatwo obrysować nią usta, plus trzeci. Czwarty - nie wysusza ust, co często robią matowe pomadki, a ja nienawidzę tego uczucia skorupy na wargach!

Tak też prezentuje się na moich ustach, które swoją drogą od małego były moim kompleksem, teraz - atutem.

Niestety ma minus! :( Wcale nie jest taka trwała, jak opisują niektórzy na swoich blogach, czy instagramach.



Macie? Polecacie? Jestem ciekawa Waszych opinii!
Zapraszam na mojego instagrama - https://www.instagram.com/chelsealondonwoman95/.

Martucha.

piątek, 21 kwietnia 2017

Pierwszy post, krótko o mnie i o łupach z rossmanna.

      Cześć! Od bardzo dawna interesują mnie kosmetyki, zawsze lubiłam się malować, taka już ze mnie tapeciara. Teraz obowiązuje chyba takie wielkie kosmetykowe "bum" i każda z nas się na tym "zna" i każda prowadzi bloga na ten właśnie temat, połowa udaje wizażystki, lub nimi jest, więc stwierdziłam, że i ja mogę (a co!). A teraz mamy do tego idealną okazję, z racji promocji -49% w Rossmann (a dla klubowiczek to aż -55!) mogę potestować przeróżne dziwolągi które kupiłam, a potem je Wam zrecenzować - uhuu :D
         Na pierwszy ogień postanowiłam przedstawić Wam zakup z Wibo - a był to puder bananowy i rozświetlacz (niestety mój z lovely został skradziony przez te wszystkie pełzające hieny i musiałam kupić coś, czego nigdy nie miałam, a nie lubię odzwyczajać się od sprawdzonych kosmetyków, tym bardziej że są tanie :().


Szczerze, zielonego pojęcia do wczoraj nie miałam, co i do czego z tym bananowym cackiem, ale w kolejce z zakupami, zdążyłam co nieco o nim przeczytać i co się okazuje, bum! jest idealny właśnie dla mnie :D Mam dość ciemną karnację, a większość podkładów na mojej twarzy robi się pomarańczowa, nie ważne jaki odcień dobiorę, zawsze później muszę kombinować co by tu zrobić, żeby nie wyglądać jak mandarynka. Ten oto, kosztuje tylko 15,49, więc przy promocji to marne 8 zł. Ma piękny bananowy zapach, gdzie wcześniej nie przyszło mi do głowy, że taki puder może ładnie pachnieć! W dodatku ma śliczne opakowanie, a ja jestem estetyczną maniaczką i to też mnie skusiło do zakupu (dobra, również laski krzyczące do ekspedientki "jeszcze mi ten puder, jeszcze mi, jeszcze ten ryżowy, 15 sztuk!). Dziś pierwszy raz go wypróbowałam, zupełnie nie wiedząc jak to nakładać, bardzo małą warstwą omiotłam twarz, używając sporego, puchatego pędzla. I co? Kurde, to na prawdę działa! Wygląda pięknie, lecz podobno trzeba uważać, żeby nie porobiły się przez niego plamy (uh, udało mi się obyć bez tego!). 


Zatem krótko mówiąc, jeśli masz problem z dobraniem odcienia podkładu, lub jeśli ten w trakcie dnia utlenia się i zmienia swój piękny odcień w coś bliżej nieokreślonego - ten oto bananek jest dla Ciebie! Jeśli masz ochotę, wypróbuj, szczególnie że jest teraz ku temu ogromna okazja.

Następna rzecz marki wibo, jak wspomniałam wcześniej - rozświetlacz. Uwielbiam te małe, okrągłe z Lovely w wersji gold i silver (najpierw bardziej wolałam tę drugą, teraz częściej wybieram pierwszą), ale z racji tego że nie było, a za to ujrzałam ten - zaryzykowałam. 



Jak widać ma złotawy odcień, co mi na mojej karnacji leży lepiej i tak, też ma ładne pudełeczko :D Jego cena bez promocji to 11,29zł - więc tanio, a rozświetlacz nawet przy codziennym użytkowaniu wystarcza mi spokojnie na pół roku, także zakup opłacalny. Jeśli któraś z Was używała kiedyś tego rozświetlacza z Lovely w wersji gold - ten praktycznie niczym się nie różni, a i cenę ma zbliżoną. Daje nam naturalny wygląd, nie martwimy się o look brokatowego jednorożca i jest jakiś taki... Przyjemny w dotyku, skóra wydaje mi się po nim jak pokryta jedwabiem i muśnięta słońcem - ale nie wiem czy to jego zasługa, czy podkładu :D W razie pytań, zapraszam, postaram rozwiać się wszelkie wątpliwości, a i zachęcam do pisania posiadaczek tych kosmetyków i wyrażanie opinii na temat, jak sprawdziły się one u Was!

A resztę kobiet przestrzegam przed tą morderczą promocją, bo na prawdę żenujący jest widok lasek kłócących się o tusz do rzęs za 11 zł, czy grzebanie w szufladach do których dostęp powinna mieć tylko obsługa, a i martwienie się o to, czy kosmetyk był już otwarty i wymacany wcześniej, też nie należy do przyjemnych odczuć :(
Martucha.